Psychologia: Rozwód to nie koniec świata

Podziel się wiedzą!

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Spotykamy kogoś, zakochujemy się i poznając lepiej tę osobę dochodzimy do wniosku, że to z nią chcemy się związać na stałe. Wspieramy się w dobrych i złych chwilach, znosimy wzajemnie różne humory i fanaberie, chodzimy na kompromisy, snujemy wspólne plany. Aż przychodzi moment, kiedy ktoś dochodzi do wniosku, że ten związek nie daje mu satysfakcji, że nie o to mu chodziło… Kłótniom, frustracjom i wyrzutom nie ma końca – ktoś się „dusi, komuś brakuje sił… W końcu pada decyzja – to koniec. Ale co teraz?

Dobra wiadomość – świat się nie zawali. Jednak decyzja o rozstaniu nigdy nie jest łatwa. Tyle wspólnie spędzonych lat, wspomnień, doświadczeń, wspólne plany i znajomi. To co tak starannie budowaliśmy długi czas, mamy teraz tak po prostu zapomnieć, żyć dalej? I tak i nie. Nie da się wszystkiego przekreślić, ot tak po prostu zapomnieć, ale można – i trzeba – żyć dalej. Czy to dobre czy złe chwile, każde zawsze nas czegoś uczą i wzbogacają. Poniekąd tworzą nas samych, bo czy bez nich bylibyśmy tu gdzie teraz, czy osiągnęlibyśmy to co mamy, czy patrzylibyśmy na świat tak samo?  Warto pamiętać i czerpać z tych doświadczeń idąc przez kolejny etap naszego życia. 

Rozwód jest długim procesem wynikającym z długotrwałego kryzysu. Nawet jeśli jedna osoba w związku chce dalej walczyć, a druga już spisała go na straty, to najpewniej pojedyncza walka o przetrwanie ostatnich nadziei nie ma sensu – bo „do tanga trzeba dwojga”. Związek partnerski do relacja dwóch osób, nie jednej. Nie da się zawalczyć o niego za dwoje, druga strona też musi się wykazać. Kiedy tego nie robi, ciepią oboje – jedno dusi się w niesatysfakcjonującym układzie a drugie nosi ciężar problemów i starań za dwie osoby. Kiedy pierwsze zagłębia się w rozgoryczeniu i frustracji, jego partner opada z sił, dopada go poczucie beznadziei i bezsilności, a w końcu traci poczucie sensu. To jak próba reanimacji zmarłego – wiemy, że to już koniec, ale przedłużamy moment pożegnania, w obawie że kiedy przyznamy się sami przed sobą do tego co nieuchronne, nas świat się rozpadnie. Niestety, jeśli nie ma chęci ratowania relacji z dwóch stron, to znak, że nie ma sensu ciągnąć dłużej związku, który już dawno się wypalił.

Nadchodzi trzęsienie ziemi

Kiedy zapada decyzja o rozwodzie czujemy, że tracimy grunt pod nogami. W czasie rozstania doznajemy emocjonalnego koktajlu Mołotowa: smutek, żal, osamotnienie, bezsilność, bezradność, rozgoryczenie a czasami gniew – odnosimy wrażenie, że w nasze życie uderzyło tornado i pozostawiło po sobie tylko chaos. Pustka, która pozostała, zdaje się nas za bardzo przytłaczać. Nie uciekaj jednak od emocji i wspomnień – pomimo, że czujesz ból po stracie, im więcej będziesz o tym mówić i myśleć, tym szybciej wytraci to swój ładunek emocjonalny a wtedy będzie Ci łatwiej do tego wracać czy o tym rozmawiać. Można śmiało powiedzieć, że rozmowa działa jak lekarstwo.

Z czasem będziesz co raz lepiej funkcjonować w nowej sytuacji. Wbrew pozorom jesteśmy silniejsi niż nam się wydaje. Spoglądając wstecz, zastanawiając się z czym przyszło nam się do tej pory mierzyć i jak wyglądało nasze życie, dojdziemy do wniosku, że trzeba nie lada siły żeby to wszystko udźwignąć i radzić sobie z wieloma przeciwnościami przez tak długi czas. Mimo, że początkowo ciężko w to uwierzyć, rozpacz przeminie a po burzy przyjdzie spokój i kolejny dzień, wraz z którym można zacząć „nowe”, lepsze życie.

Pozwól sobie na żałobę

Zanim jednak nadejdzie spokój, bądź dla siebie wyrozumiały. Z każdą stratą wiąże się poczucie braku i smutek, dlatego pozwól sobie na żałobę – to naturalny stan z tym związany. Masz prawo cierpieć i pożegnać się z tym, co zostało utracone. To oczywiste, że nie da się przejść obojętnie i w jednej chwili zapomnieć tego, co było tworzone latami. Najważniejsze żeby nie pozostać w tej rozpaczy. Nie można zamykać się na przyszłość i żyć przeszłością. Co prawda jedne drzwi się zamknęły, ale za to otworzyły się kolejne.

Słuchajmy siebie i odpowiadajmy na swoje potrzeby. Każdy potrzebuje innego czasu na pogodzenie się z sytuacją i pójście do przodu. Jednak jeśli zauważymy, że zbyt długo nie potrafimy ruszyć się z miejsca a nasze życie wciąż oscyluje wokół przeszłości, rozważmy udanie się po pomoc do specjalisty (psychologa, terapeuty). Pomoże on zrozumieć pewnie kwestie i zamknąć „stary rozdział”, by móc zacząć „pisać” kolejny. Tu warto zastanowić się czego oczekujemy, co będzie nam potrzebne by to osiągnąć, w jakim kierunku chcemy iść; zweryfikować przyjaciół i znajomych, pomyśleć na kogo mogliśmy liczyć w tych trudnych chwilach i komu należy podziękować.

Zamknij za sobą drzwi

Uczucie tęsknoty nie jest niczym niezwykłym. To normalne kiedy nagle zostaje nam zabrane coś z czym byliśmy bardzo związani. Niestety wtedy zazwyczaj najbardziej krążymy myślami wokół „eks”: „co robi, jak się czuje, czy myśli o mnie, czy tęskni, jak układa sobie życie, czy z kimś się spotyka?”. Mamy ochotę zwierzyć się dobrze znanej obojgu, a bliskiej byłemu partnerowi osobie, licząc po cichu na to że wszystko mu powtórzy a my utrzymamy złudzenie bliskości. To nie jest dobry pomysł. Zerwanie kontaktu z byłym a także z osobami, z którymi jest mocno związany, powinno być całkowite – dla Twojego dobra. Żeby otworzyć kolejne drzwi, musisz całkowicie zamknąć te stare, bo stale do nich wracając sprawisz, że nowe będą się ciągle zamykać a Ty za każdym razem będziesz musiał otwierać je od początku.


Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

A co jeśli to dawny partner chce utrzymywać relacje? Zamknij za sobą drzwi. Między Wami już wszystko zostało powiedziane, decyzje zapadły. Nie masz już obowiązku być na każde jego zawołanie, odbierać telefonów, wysłuchiwać czy pocieszać. Nie może „leczyć się” Twoim kosztem. Przyjacielem i wsparciem byłeś w czasie trwania związku, a skoro już wiesz, że coś poszło nie tak, to po co dalej łapać się namiastki „bycia razem”? Im szybciej odetniesz pępowinę tym lepiej dla Ciebie. Musisz być w tym stanowczy. Wasz wspólny rozdział już się skończył. Nie jest jednak wykluczone, że za jakiś czas, kiedy emocje opadną, będziecie się spotykać w przyjacielskich relacjach, być może nawet wspólnie z nowymi partnerami. Ale spokojnie, do tego jeszcze długa droga.

Pomyśl zanim dasz się nabrać

Słyszałeś kiedyś powiedzenie: „Docenisz jak stracisz”? Tu nie bierz go zbyt do siebie. Kiedy coś tracimy, w poczuciu straty żałujemy że do tej pory tak narzekaliśmy i nie potrafiliśmy tego docenić. Nie pamiętamy już ile nerwów straciliśmy przez „to coś”. Podobnie jest ze związkiem – w obliczu rozstania, w poczuciu braku i tęsknoty, idealizujemy byłego partnera. Przypominasz sobie jedynie jego zalety? Nagle jego gburowatość i oschłość, która sprawiła Ci tyle przykrości, stały się oznaką inteligencji, stanowczości i opanowania? Stop. To umysł płata Ci figle. Zastanów się i przypomnij sobie jego wady, sytuacje w których dostarczał Ci nieprzyjemności i sprawiał ból. Tak to już jest, że kiedy jest nam smutno czy źle, aby jakoś wyrównać stan emocjonalny, wracamy do pozytywnych chwil oraz przypominamy sobie to co dobre. Owszem, to trochę pomaga, ale nie zapominaj mimo to o najważniejszym – dlaczego się rozstaliście. Tych złych chwil było widocznie więcej niż dobrych lub miały one znacznie większą „siłę rażenia”, co ostatecznie przeważyło szalę. Decyzja o rozstaniu długo w nas dojrzewa, więc na pewno wszystko zostało już dobrze przemyślane.

Znajdź punkt zaczepienia

Kiedy rozstajemy się z partnerem, to nie znaczy, że zostajemy samotni. Znajdź w swoim życiu kotwicę – może będą nią przyjaciele, dzieci, bliscy z rodziny, sąsiedzi, znajomi? Skup się na kontaktach z nimi, na dobrych relacjach. Jeśli do tej pory nie mogłeś im poświęcić wystarczająco dużo uwagi, czas to zmienić. Warto też mieć u boku jakiegoś dobrego przyjaciela, który odpowiednio Cię „naprostuje” gdy przyjdą gorsze momenty i w chwili załamania chciałbyś zrobić coś niemądrego, np. zadzwonić do partnera i błagać: „Zacznijmy od nowa, spróbujmy jeszcze raz”. Najprawdopodobniej to i tak nie ma sensu – skoro do tej pory Wam nie wyszło, to w tym momencie nic tego nie zmieni. Po dłuższym czasie, kiedy oboje nabierzecie dystansu, przeżyjecie nowe doświadczenia, popatrzycie na świat z innej perspektywy i mimo to, po latach, z nikim nie ułożycie sobie życia, być może los znów splecie wasze drogi – ale co najważniejsze, wtedy będziecie już „innymi” ludźmi. W tym momencie nie skupiaj się na tym, ponieważ nie wiesz jak bardzo Wy się zmienicie ani jak odmieni się Wasze życie. Wspólna przyszłość może po prostu nie była Wam pisana. Nie wiesz co Cię w niej czeka, dlatego już teraz zatroszcz się o to, by było jak najlepiej – zadbaj o siebie, realizuj swoje marzenia i rozwijaj się.

Zmiany są dobre

Każda zmiana jest trudna, bo wymaga wyjścia z naszej „oswojonej” przestrzeni (strefy komfortu) oraz spróbowania czegoś nieznanego. Jednak trzeba uwierzyć, że rozstanie może być dobrym doświadczeniem, ponieważ pozwala na ponowny oddech pełną piersią, pozbycie się dotychczasowych ograniczeń i spełnianie własnych, tłumionych dotąd potrzeb. Możemy się dalej rozwijać i odkrywać życie na nowo, a co najważniejsze: w spokoju i prawdzie. Rozwód potrafi być bardzo oczyszczającym doświadczeniem, szczególnie że zwykle przerywa życie chaotyczne, pełne niepewności, przemocy, problemów alkoholowych, wzajemnych wymówek, żali oraz frustracji, a także – co często najbardziej bolesne – zimnej obojętności. W końcu na zgniłych fundamentach solidnego domu nie zbudujemy, dlatego to normalna kolej rzeczy; najlepiej wszystko zburzyć i budować od początku. Rozstanie należy więc postrzegać jako pozytywne doświadczenie, przerywające status egzystencji w kłamstwie i szansę na wiele nowych, ciekawych możliwości.

Szczęście jest w Twoich rękach

Przede wszystkim musisz uwierzyć, że w dalszej życiowej drodze czeka Cię coś dobrego, co zależy tylko od Ciebie. Teraz to Ty decydujesz co i ile razy w życiu zmieniasz, gdzie i jak chcesz żyć, co robić. Nie poddawaj się tylko dlatego, że coś nie wyszło. Za każdym razem możesz przecież budować swoje życie na nowo. Wyciągaj wnioski i postaraj się nie popełniać tych samych błędów. Rozwód to nie koniec, to dopiero początek. ✤

Małgorzata Kuczar,

psycholog

Podziel się wiedzą!